Czcionka:

Kontrast:

LATA  NIEUBŁAGANIE   BIEGNĄ  A  MY  WCIĄŻ  RAZEM

Data publikacji: 11 marca 2026, 06:05

Wspomnienia absolwentów Technikum Mechanicznego w Sanoku na podbudowie Zasadniczej Szkoły Zawodowej w latach 1974 – 1977

Specjalność: obróbka skrawaniem

            Trzyletni okres nauki w Technikum Mechanicznym, której celem było uzyskanie świadectwa dojrzałości, minął nam przede wszystkim pracowicie, ale po latach stwierdziliśmy, że także nadzwyczaj spokojnie. Mimo, że każdy rozpoczął naukę z już zdobytym bagażem doświadczeń życiowych i zawodowych, to nie stwarzaliśmy sytuacji konfliktowych między nami. Może właśnie to doświadczenie sprawiło, że w sposób bardziej dojrzały ocenialiśmy otaczającą nas rzeczywistość, odmienność ludzkich charakterów i naszą wizję najbliższych lat. Relacje interpersonalne jakie zbudowaliśmy między sobą zaprzeczyły często spotykanej tendencji charakterystycznej dla wielu etapów edukacji, takich, które utrudniałyby lub wykluczały kontakty po latach, w trakcie spotkania kogoś na spacerze, na ulicy czy na rodzinnym obiedzie w restauracji.

            Ta pozytywna i koleżeńska atmosfera ukształtowana w tamtych młodzieńczych latach naszej edukacji, a podtrzymywana kontaktami listowymi i telefonicznymi leżała u podłoża decyzji Waldemara Słoty, niepodważalnego autorytetu naukowego i moralnego w klasie, o zainicjowaniu spotkania koleżeńskiego po 20 latach od ukończenia szkoły. Odzew koleżanek i kolegów był bardzo pozytywny, przyjęty wręcz z entuzjazmem, co zadecydowało, że Waldek wraz Antonim Dżułą podjęli ten trud organizacyjny.

            W 2007 roku spotkaliśmy się w pięknym obiekcie, w Pałacu Skrzyńskich w miejscowości Nozdrzec, zespole pałacowo-parkowym ukształtowanym w połowie XIX wieku. Atmosfera spotkania była taka jak przed laty. Jakbyśmy po wakacjach rozpoczynali kolejny rok nauki. Jak to bywa przy okazji takich spotkań, najzabawniejszą była pierwsza reakcja i rozpoznawanie się. W zasadzie nie mieliśmy z tym problemów. Najdłużej rozpoznawaliśmy Janusza Siudyłę, grożąc mu, że nie weźmie udziału w spotkaniu, jeżeli nie przedstawi się.

            Na spotkanie przyjechali (na zdjęciu od lewej, od góry): Zdzisław Różycki, Jerzy Josz, Janusz Siudyła, Andrzej Zwierzyński, Tadeusz Biłozor, Roman Bukowczyk, Antoni Dżuła, Janusz Tyczka, Roman Czopor, Irena Jagieła (zd. Florek), Jan Marszałek, Stanisław Magusiak, Henryk Budziak, Wiesław Stach, Lidia Mazur (zd. Wańcowicz), Lesława Kaszowska (zd. Struś), Waldemar Słota i Andrzej Bil, (na zmianę fotografowie).

            W spotkaniu, myślą i duchem, towarzyszył nam Roman Borys, który nie mógł przyjechać do kraju. Z pozostałymi absolwentami naszej klasy nie mogliśmy się skontaktować.

            Miło było wysłuchać każdego, przedstawiającego swoją drogę życiową z ostatnich dwudziestu lat. Jedni zrobili to z pełną swadą, radością z dokonanych wyborów życiowych, zawodowych i rodzinnych. Inni, z pewną nieśmiałością, jakby mieli świadomość niezrealizowanych marzeń czy młodzieńczych postanowień. Dopiero po latach mogliśmy właściwie ocenić swoje wybory i osiągnięcia. Jak się okazało, nasz rocznik i nam najbliższe, były świadkami wielkich wydarzeń w naszym kraju i jeszcze większych zmian, które nie pozwoliły na zrealizowanie tego co rodziło się w naszych głowach i motywowało do działania. Przede wszystkim zmiany gospodarcze w naszym regionie zmusiły wielu z nas do zmiany zawodu, poszukiwania nowej drogi życiowej na miejscu, na Podkarpaciu, często w innych rejonach kraju albo nawet na emigracji, dosłownie lub w przenośni „za chlebem”.

            To charakterystyczne dla wielu środowisk zróżnicowanie w żaden negatywny sposób nie wpłynęło na atmosferę spotkania. Jak zawsze na takich spotkaniach bardzo miło, miło lub mniej miło wspominaliśmy naszych nauczycieli. Większość z nas miała wówczas swojego ulubionego nauczyciela, w zależności od ukierunkowania zawodowego. Po latach ta refleksja była bardziej pogłębiona, uwarunkowana sytuacjami, które każdy z nas przeżył i doświadczeniami życiowymi będącymi naszym udziałem. Bardzo miło wspominaliśmy naszego wychowawcę mgr. inż. Antoniego Pikusa, którego metody wychowawcze docenialiśmy już wówczas a w pełni zrozumieliśmy po latach. Przede wszystkim postrzegał nas jako dorosłych ludzi, a my dawaliśmy powody do takiego traktowania.

W czasie spotkania w pełni ujawnił się podział grupy na humanistów, wypowiadających się z wielkim uznaniem o „pani od polskiego” prof. Urszuli Rysz, oraz techników-mechaników wychwalających „panią od matematyki” prof. Danutę Fedak. Nikt nie miał wątpliwości co do wielkiej wiedzy i nietuzinkowego podejścia do życia i metod nauczania i wychowania prof. Bogusława Lisowskiego odpowiadającego za przedmiot „materiałoznawstwo” i prof. Stanisława Kwiatkowskiego uczącego nas fizyki, późniejszego Dyrektora Szkoły.

Wspomnienia skończyły się nad ranem, gdy zaczynało świtać, gdy rodziny przyjechały po biesiadników.

            Wcześniej zapadły już decyzje, że będziemy organizować takie spotkania, tzn. przede wszystkim Waldek Słota, komandor spotkania tego i następnych.

Mimo wcześniejszych zapewnień, do kolejnego spotkania doszło dopiero w 2017 roku. Nasz komandor, Waldek Słota wybrał miejsce w przepięknym otoczeniu przyrody. Gospodarstwa wędkarsko-agroturystycznego w miejscowości Jabłonica Ruska.

Do grupy dołączył Janusz Wolwowicz oraz Henryk Weremiński, z którymi nawiązanie kontaktu nieco się opóźniło pomimo, że mieszkali w pobliżu Sanoka.

Niestety, w tym długim 10 letnim przedziale czasu, już odeszli z naszego grona: Anna Popik, Ryszard Szmiłyk a ostatnio Tadeusz Biłozor, najlepszy matematyk wśród techników i humanistów. Dla uczczenia Ich pamięci, przed spotkaniem, została odprawiona msza polowa.

Sielska atmosfera, grill na wolnym powietrzu, stawy rybne i stado danieli za ogrodzeniem sprzyjały biesiadnej atmosferze. Gitarowe przeboje w wykonaniu Zdzicha Różyckiego i Henia Budziaka towarzyszyły nam długo w nocy. Wspomnieniom przeżytych w szkole lat i refleksjom o własnych doświadczeniach zawodowych i życiowych nie było końca.

            Kolejne nasze spotkanie odbyło się w 2022 roku w Hotelu EwKa w Myczkowie. Ze względu na bliskość Polańczyka, rolę gospodarza-komandora spotkania pełnił Zdzisław Różycki. Miejsce piękne tak jak całe Bieszczady ugościło niestety mniejszą grupkę chętnych. Z daleka przyjechali Andrzej Bil i Wiesław Stach. Z tzw. miejscowych przyjechali: Jerzy Josz, Jan Marszałek, Janusz Siudyła, Waldemar Słota, Henryk Weremiński i Andrzej Zwierzyński.

            Mimo tego kameralnego spotkania atmosfera też była wspaniała. W pełnym zrozumieniu sytuacji, wynikającej z naszego wieku, dzieliliśmy się coraz bardziej dojrzałymi doświadczeniami i przemyśleniami, godnymi ojców i dziadków. Niektórzy nadal z wielką pasją opowiadali o kontynuowanych zamiłowaniach życiowych i przeżyciach, których doświadczyli i nadal doświadczają. Na słowa uznania zasługuje Zdzisław Różycki i jego wyprawy motocyklowe.

            Obiektywne trudności w zakresie organizowania częstszych spotkań nie oznaczają, że nasze kontakty osłabły. Pamiętamy o sobie, przede wszystkim, przesyłając życzenia świąteczne i informując się o najważniejszych dla nas wydarzeniach. Ale w Sanoku ukształtowała się grupa inicjatywna sanoczan, która spotyka się przy różnych dogodnych dla nich okazjach. Stanowią ją Roman Borys, Jerzy Josz i Henryk Budziak. Często dołącza do niej Andrzej Bil, przyjeżdżając w rodzinne strony ze swojego Śląska. Stworzyli miejsce, w którym zawsze można się spotkać, w różnym składzie i różnym czasie. Oni zawsze zapraszają wszystkich chętnych.

            Kolejne spotkanie jest w planie. Za rok minie 50 rocznica ukończenia szkoły i uzyskania świadectwa dojrzałości. Może święto Naszej Szkoły stanie się okazją do kolejnego spotkania. Może uda się jeszcze raz zanurzyć się we wspomnieniach swoich młodzieńczych lat.

Wspomnieniami podzielili się

Waldemar Słota

Wiesław Stach